Hiszpański WIBOR – ciąg dalszy

Tematyka potencjalnej wadliwości klauzul zmiennego oprocentowania, jest nie tylko przedmiotem żywego zainteresowania opinii publicznej w Polsce, ale i również w Hiszpanii z której to pochodzi gros tego typu pytań prejudycjalnych.

Blisko rok temu został wydany wyrok TSUE w sprawie hiszpańskiej, który odbił się szerokim echem również w naszym kraju nad Wisłą. Chodziło o szeroko komentowaną sprawę Kutxabank (C-300/23).

Okazuje się, że sąd krajowy, który zadał to pytanie, już od tego czasu zdążył wydać wyrok, stosując się do wytycznych TSUE.

Sąd hiszpański orzekł o nieważności umowy kredytu ze względu na wady klauzuli zmiennego oprocentowania. 

A jakie były motywy?

Sąd hiszpański uznał, że umowa w błędny sposób definiowała pojęcie wskaźnika referencyjnego IRPH-CAJAS, który stanowił podstawę określenia stopy procentowej w umowie.

W szczególności definicja z umowy kredytu, nie zawierała informacji, że wartość tego wskaźnika jest obliczana na podstawie średnich RRSO kredytów udzielanych przez kasy oszczędnościowe, ale zawierała informację, że jego wartość jest obliczana na podstawie średnich stóp odsetek kredytów (konsument zatem był wprowadzany w błąd co do wysokości wskaźnika, niejako ukryto przed nim informację, że na jego wysokość oprócz uśrednionych odsetek składają się pozaodsetkowe koszty kredytu; kredytobiorca kierując się treścią definicji z umowy mógł w uzasadniony sposób sądzić, że wedle definicji, oprocentowanie jego kredytu będzie niższe niż było w rzeczywistości).

Nadto, wedle sądu hiszpańskiego badana klauzula nie zawierała precyzyjnych i dokładnych wskazówek co do administracyjnego źródła definicji wskaźnika – umowa nie zawierała numeru dziennika urzędowego, daty, ani oznaczenia okólnika jako miejsca publikacji danych o wskaźniku.

Było to o tyle też ważne, że tam znajdowało się zalecenie Banku Hiszpanii kierowane do banków aby do  IRPH-CAJAS stosować ujemny spread ze względu na nierynkową wartość tego wskaźnika (co mogłoby choćby wzbudzić podejrzliwość kredytobiorcy, co do specyfiki tego wskaźnika).

Sąd zwrócił też uwagę, na wady w naturze samego wskaźnika IRPH-CAJAS: jego zastosowanie w umowie, powoduje, że konsument płaci podwójną prowizję-raz przy otwarciu samej umowy, a kolejny raz już w trakcie wykonywania umowy – tu w samym wskaźniku (jw.: IRPH-CAJAS to średnie RRSO).

W końcu wadą samego wskaźnika, było to, że do jego obliczania stosowano ‘prostą’ średnią a nie średnią ważoną – wszystkie kasy miały równy wpływ na wysokość wskaźnika, niezależnie od udziału w rynku-przez co zniekształcało to jego reprezentatywność.