Czy bank, który spóźnił się z wniesieniem pozwu przeciwko Frankowiczowi, może liczyć na „drugą szansę” od sądu? To pytanie stało się fundamentem sprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej – C-753/24 Rzepacz. Sprawa ta może ostatecznie rozstrzygnąć, czy banki mogą obchodzić terminy przedawnienia, zasłaniając się zasadami słuszności.
Kiedy przedawnia się roszczenie banku o zwrot kapitału?
W sprawach dotyczących kredytów frankowych, po ustaleniu przez sąd, że umowa jest nieważna, obie strony powinny zwrócić sobie wzajemnie to, co wpłaciły. Bank domaga się wtedy zwrotu wypłaconego kapitału. Zgodnie z polskim prawem, roszczenia banku jako przedsiębiorcy przedawniają się z upływem 3 lat.
Termin ten zaczyna biec najczęściej od momentu, w którym bank dowiedział się, że konsument kwestionuje ważność umowy (np. poprzez reklamację lub pozew). W sprawie rozpatrywanej przez Sąd Okręgowy w Warszawie, bank wniósł pozew w grudniu 2021 roku, mimo że o roszczeniach kredytobiorców wiedział już w roku 2017. Oznacza to, że bank spóźnił się o rok.
Art. 117¹ Kodeksu cywilnego – Furtka dla spóźnionych banków?
W normalnych okolicznościach, podniesienie przez konsumenta zarzutu przedawnienia powinno skutkować oddaleniem powództwa banku. Bank straciłby wówczas prawo do żądania zwrotu kapitału. Jednak w polskim Kodeksie cywilnym istnieje przepis (art. 117¹), który pozwala sądowi w „wyjątkowych przypadkach” nie uwzględnić przedawnienia, jeśli wymagają tego względy słuszności.
Banki próbują korzystać z tej furtki, twierdząc, że utrata kapitału jest dla nich zbyt dotkliwą karą. Sąd Okręgowy w Warszawie (sędzia Michał Maj) nabrał jednak poważnych wątpliwości, czy taka ochrona należy się profesjonaliście.
Czytaj też: Sprawa C-901/24 Falucka: Przedawnienie roszczeń banku a oświadczenie konsumenta
Pytanie prejudycjalne do TSUE: Słuszność czy ochrona konsumenta?
Sąd zdecydował się skierować do TSUE pytanie (sprawa C-753/24), które ma wyjaśnić, czy unijna Dyrektywa 93/13 pozwala na ratowanie banków przed przedawnieniem. Kluczowe argumenty w tej sprawie to:
- Profesjonalizm banku: Banki dysponują sztabem prawników i doskonale znają terminy przedawnienia. Czy ich zaniedbanie powinno być usprawiedliwiane „słusznością”?
- Efekt odstraszający: Unijne prawo ma zniechęcać banki do stosowania nieuczciwych warunków. Jeśli bank, mimo stosowania klauzul abuzywnych, zawsze będzie mógł odzyskać pieniądze po terminie, ochrona konsumenta stanie się fikcją.
- Pewność prawa: Konsument nie może żyć w wiecznej niepewności, czy bank – mimo upływu lat – nagle nie przypomni sobie o przedawnionym roszczeniu.
Dlaczego sprawa Rzepacz C-753/24 jest tak ważna?
Jeśli TSUE odpowie, że zasady słuszności nie mogą chronić banku, który stosował nieuczciwe warunki umowne, Frankowicze zyskają kolejne narzędzie obrony. Bank, który nie dopilnował terminów, po prostu straci możliwość odzyskania kapitału. Byłaby to najsurowsza, ale i najbardziej sprawiedliwa konsekwencja naruszenia praw konsumenta.
Pamiętajmy w końcu, że sytuacja, w której umowa upada, jest bezpośrednim skutkiem działania banku, który wprowadził do niej niedozwolone zapisy.
Czytaj też: Sprawa C-752/24 Jangielak – Przedawnienie roszczeń banku w świetle pytań do TSUE
Czy Twój bank wniósł pozew o zwrot kapitału?
Analiza terminów przedawnienia jest kluczowym elementem każdej sprawy frankowej. Jeśli obawiasz się roszczeń banku lub otrzymałeś pozew, warto sprawdzić, czy bank zachował ustawowe terminy.
Zapraszamy do kontaktu z naszą Kancelarią w celu analizy Twojej sytuacji prawnej.


